TO ONI POBILI POLICJANTA – OSKARŻENI PRZYZNALI SIĘ DO WINY

Początkowo Kamil Z. i Jakub J. bronili się twierdząc, że to pijany policjant napadł ich na stacji benzynowej w Górze Puławskiej. Napastnicy – młodzi puławianie w wieku 28 i 24 lat złożyli zeznania, w których za bijatykę, do której doszło w czerwcu tego roku, obciążyli funkcjonariusza Piotra Z. i towarzyszącego mu kolegę. Ale prokuratura nie dała im wiary, szczególnie, że obaj mieli na swym koncie wyroki – Kamil Z. za przestępstwa narkotykowe i przywłaszczenie, a Jakub J. za znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej policjanta.

Mężczyznom groziło nawet 10 lat więzienia. Ale w następstwie mediacji obaj postanowili zmienić zeznania i przyznać się do winy. A fakty są takie, że wracający z wesela przestępcy zauważyli na stacji znanego im funkcjonariusza. Piotr Z. nie był na służbie. Razem z nim była jeszcze para znajomych. Rozjuszeni napastnicy byli wyjątkowo brutalni. Jakub J. uderzył swą ofiarę w twarz, a gdy upadła, zaczął ją kopać. Po chwili dołączył do niego Kamil Z. Pitego policjanta próbowali ratować jego towarzysze, ale i oni zostali pobici. W pewnej chwili Jakub J. pobiegł do auta po klucz do kół, by jeszcze skuteczniej skatować Piotra Z. Na szczęście w porę odstraszyli go pracownicy stacji. Ale dla policjanta zajście skończyło się fatalnie. Miał zmasakrowaną twarz. Groziła mu utrata oka. Na szczęście lekarze zdołali je uratować. Dziś policjant czuje się dobrze. Razem z poszkodowanym kolegą występował podczas procesu jako oskarżyciel posiłkowy. Podczas ubiegłotygodniowej rozprawy, po mediacjach z obrońcami oskarżonych, zgodził się przyjąć ich propozycję. Dzięki temu Kamil Z. i Jakub J. nie trafią na 10 lat za kraty. Spędzą za nimi jeszcze tylko po półtora roku. Muszą za to zapłacić policjantowi po 25 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę.

Tekst i zdjęcie: Tomasz Gustowski

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz