RYCKI RADNY DO MIESZKANKI: MAM TO W D…

Choć od tamtych wydarzeń minęło już ponad dwa tygodnie, pani Magda wciąż nie może dojść do siebie. Radość z celebrowania Komuniii Świętej swego dziecka przesłonił jej przykry incydent. Tym bardziej przykry, że w roli głównej wystąpił… wiceprzewodniczący Rady Miasta Ryki Kazimierz Woźniak.

Na miejsce komunijnego przyjęcia kobieta wybrała popularną w Rykach Harcówkę. Salę wynajęła od miejscowego hufca, którym zarządza Robert Nastalski. Trzeba było tylko pilnować, aby parkujące zazwyczaj przed nią auta nie blokowały miejsca gościom i nie podjeżdżały zbyt blisko wejściowych drzwi.

Kurzyło się na potrawy, więc prosiłam wszystkich, którzy od czasu do czasu podjeżdżali, by zostawiali auta nieco dalej. Nie było problemu, dopóki na plac nie zajechał radny Woźniak – opowiada kobieta.

Wówczas jeszcze nie wiedziała, że za chwilę dojdzie do nieprzyjemnej scysji, która zepsuje jej ten wyjątkowy dzień.

Podeszłam do pana Woźniaka i poprosiłam, jak innych, o przeparkowanie auta, bo trwa komunijny obiad. Ku mojemu zdziwieniu – zdecydowanie odmówił. Powiedział, że nie zrobi tego, bo go żadna komunia nie obchodzi. Wtedy nieco zaskoczona powiedziałam, że zadzwonię do pana Roberta, bo wynajęłam obiekt na innych warunkach. Miałam nadzieję, że pan Woźniak może posłucha zarządcy harcówki. Zapowiedziałam radnemu, że dzwonię z interwencją. I co usłyszałam? „Mam to w d…” wykrzyczał radny i poszedł do wynajmowanego przez związek gołębiarzy pomieszczenia. Ten pan zachował się wyjątkowo bezczelnie i napastliwie. Byłam przerażona jego butą i arogancją – mówi pani Magda.

Co na to radny Woźniak?

Nic takiego nie miało miejsca. Owszem – byłem tam, zaparkowałem, ale mój samochód nie powinien nikomu przeszkadzać, bo tam jest duży plac. Nie przeszkadzałem w komunii, bo tam już prawie nikogo nie było – może ze trzy osoby. Ja tam byłem po godz. 15, więc o jakim przyjęciu jest mowa? Z pewnością też nie odezwałem się takimi słowami do pani. To bzdura, ktoś ją napuścił na mnie, żeby mi dokuczyć – wyjaśnia radny Kazimierz Woźniak.

Kto mówi prawdę? Będzie to musiał ocenić burmistrz Ryk Jarosław Żaczek, który po skardze pani Magdy wezwał radnego „na dywanik”.

Tekst i zdjęcie: tp

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Comments

  • Zygmunt

    Czerwiec 9, 2017

    Jeszcze jedno jezeli ta sytuacja miala miejsce to burmistrz powinien radnego w trybie administracyjnym zwolnić z zajmowanego stanowiska, a nie na jakiś tam dywanik. Sami widzicie jak tu jest.

  • Zygmunt

    Czerwiec 9, 2017

    Nic dodać nic ująć. Szkoda słów. W tym ryckim grajdolku tak to sobie poczynaja. Pana radnego po pierwsze tam nie powinno być. Tak nakazuje kultura. Tu jej brak. Dobrze ze już ostatni raz Ci radni będą. W następnych wyborach ProsZę się zastanowić. Przede wszystkim młodość. Pozdrawiam.

  • Robert

    Czerwiec 9, 2017

    Burak zawsze będzie burakiem bez względu na stanowisko

  • Krystyna

    Czerwiec 8, 2017

    Tekst drukowany rozczytuję, ale ten pisany, niby ręczną kursywą?, jest w moim komputerze nie do odczytania ! I tak jest w każdym Waszym artykule ! Czy można prosić o normalną czcionkę ? Chcę wszystko czytać bez domyślania się niewyraźnego tekstu. Pozdrawiam Redakcję.

Dodaj komentarz