PUŁAWY: KOMORNIK – PRZESTĘPCA?

Tak w każdym razie twierdzi Piotr Ikonowicz – były poseł, a dziś działacz stojący na czele Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, który we wtorek przyjechał do Puław, by spotkać się z prezydentem Tadeuszem Koconiem. A chodzi o głośną sprawę Beaty Kołodziej i jej piątki nieletnich dzieci, z których jedno jest ciężko chore. Przypomnijmy: puławski komornik Andrzej Podgórniak, nie informując jej o tym, sprzedał dom w Sobieszynie gm. Ułęż (powiat rycki), w którym mieszkali. Wart 300 tys. zł dom z piękną działką za 48 tys. zł kupił…jej sąsiad. Kobieta trafiła na bruk, choć raty za nieruchomość spłacała regularnie. Tym bulwersującym przypadkiem, po interwencji posła Krzysztofa Szulowskiego i pracownika jego biura – radnego Michała Śmicha, zajęła się Prokuratura Krajowa.

To wyjątkowo jaskrawy przypadek ohydnej działalności komornika. W mojej ocenie dopuścił się on przestępstwa i powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej i karnej. Dlaczego? Po pierwsze sprzedał dom za jedną szóstą jego wartości. A to jest niedopuszczalne. Nawet złotówki z tego nie zobaczył bank, do którego Beata Kołodziej płaciła raty kredytu hipotecznego. Ale co jest wyjątkowo zastanawiające? Otóż tak się dziwnie złożyło, że jest to piąty dom, który ten właśnie komornik sprzedał sąsiadowi pani Kołodziej za śmieszne pieniądze. Taki zbieg okoliczności? Czy może układ i zmowa pomiędzy komornikiem a bardzo młodym – dwudziestoparoletnim nabywcą – mówił podczas zorganizowanej pod ratuszem konferencji prasowej Piotr Ikonowicz.

Sprawą Beaty Kołodziej zainteresował się także puławski poseł, który o wszystkim powiadomił Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobrę. Na interwencję nie trzeba było długo czekać.

– Prokurator natychmiast zażądał pełnej dokumentacji – informował Michał Śmich i zapewnił, że pani Beata i jej dzieci mogą liczyć na wsparcie biura poselskiego. Ale kobieta, mimo tylu słów otuchy, jest załamana.

Pan komornik niech wie, że razem z tym domem sprzedał życie moje i moich dzieci. Kochaliśmy ten dom, czuliśmy się w nim bezpiecznie. A teraz nie mamy tam wstępu. Od wielu miesięcy nie mogę odzyskać swoich rzeczy, które zostały zmagazynowane w garażu. Żyję z dziećmi w nędzy. Nie mieliśmy się gdzie podziać. Byłam zmuszona wynająć domek w Puławach przy ul. Chmielowskiego. Płacę miesięcznie 1800 zł. Na życie zostają nam grosze. Wegetujemy poniżej minimum socjalnego. Idą Święta Bożego Narodzenia, a my jesteśmy zrozpaczeni – płakała.

Beata Kołodziej zapłaciła słoną cenę, choć nie popełniła żadnej winy. Dom wraz z działką w Sobieszynie kupiła razem ze swoim ówczesnym konkubentem – Jackiem. Spłacali kredyt zaciągnięty na zakup nieruchomości, zabezpieczony ustanowioną na niej hipoteką. Rok później pan Jacek odszedł. Przeprowadził się do Radomia. Ustalili, że w domu zostanie pani Beata i będzie spłacać kredyt. Tak też było. Kobieta, choć było jej ciężko, płaciła regularnie. Nie wiedziała, że jej były wziął już po ich rozstaniu 20 tys. zł kredytu i go nie spłacał. Dowiedziała się o tym od komornika, który z powodu tych 20 tys. zł przyszedł zabrać jej wart 300 tys. zł dom. Nie pomogły odwołania do sądów, ani pisma do izby komorniczej z prośbą o wstrzymanie egzekucji, choć pokrzywdzona zobowiązała się dodatkowo spłacić dług pana Jacka. Była gotowa do wszelkich wyrzeczeń, byle jej dzieci miały swój ukochany dom. Ale komornicza machina nie zatrzymała się, zamieniając w piekło życie matki i jej piątki dzieci. Choć egzekucja została wstrzymana, komornik nie zważając na to, zrobił swoje. Rodzina została pozbawiona dachu nad głową. Na mieszkanie socjalne w Puławach, do których się przeprowadziła, na razie liczyć nie może.

Po prostu nie mamy takich mieszkań. Nie są budowane nowe bloki socjalne. Mieszkania mamy tylko z odzysku. Ale pojawiają się rzadko – stwierdził zastępca prezydenta Puław Tadeusz Kocoń, który we wtorek spotkał się z Beatą Kołodziej i Piotrem Ikonowiczem. Pewne jest jednak, że ta doświadczona przez los i komornika rodzina nie zostanie bez pomocy.

Dzieci już dostają obiady. Może też je dostawać pani Beata, jeśli zechce. MOPS może też przyznać zasiłek celowy na dopłatę do wynajmu domu. Pracownik ośrodka jest już umówiony na spotkanie z panią Kołodziej – zapowiedziała Anna Maj – kierownik Wydziału Spraw Społecznych puławskiego ratusza. To dobra wiadomość.

Zasiłek w wysokości 1 tys. zł miesięcznie rozwiązałby problem. Chodzi o okres przejściowy, bo jestem pewien, że z pomocą posła i prokuratora Ziobry Beata Kołodziej i jej dzieci wkrótce odzyskają swój dom – podsumował Piotr Ikonowicz.

Będziemy przyglądać się tej sprawie.

Tekst i zdjęcia: Tygodnik Powiśla

 

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz