PAN JAN NIE CHCE POMOCY

Nasz artykuł o starszym człowieku, który zamieszkał w przystankowej wiacie na ulicy Piaskowej w Puławach, wywołał ogromne poruszenie. Zgłosili się ludzie prywatni, którzy zaoferowali pomoc bezdomnemu mężczyźnie, zareagowały też służby miejskie. Dzień po publikacji mężczyzna został zabrany. Niestety, dwa dni później wrócił i znów leży na ławce.

Nie możemy go zmusić, żeby zamieszkał w ośrodku. Taka jego wola. My możemy mu tylko dawać mandaty za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym lub zanieczyszczanie terenu – poinformował nas Tomasz Jaraszek ze Straży Miejskiej.

Odezwali się też znajomi pana Jana Ziółka, bo tak się ów mężczyzna nazywa. – Przekażcie mu, żeby przestał robić wstyd starym puławiakom. Jak tak się można zachowywać? Co on z siebie zrobił? Siedzi i leży na tej ławce i zatruwa ludziom życie. On ma gdzie się podziać, z resztą nie jest nędzarzem. Jakieś pieniądze posiada. Przecież miał z żoną bar Fregata na Piaskowej, a potem pijalnię piwa, tuż obok tego przystanku, na którym koczuje. On dlatego tam siedzi, bo w tej okolicy ma dużo znajomych, których naciąga na historię o swoim tragicznym losie i… pieniądze – mówią.

Skontaktowała się także z nami córka bezdomnego. – Ten człowiek zamienił moje życie w koszmar. Codziennie pijany i awantury w domu. Gdy się wyprowadziłam, zaczął używać przemocy wobec mojej ś.p. Mamy. Mnie też nie oszczędził, pomimo że byłam w ciąży. Ten człowiek w roku 2016 r. spędził 10 miesięcy w wiezieniu za znęcanie się nad Mamą. Swego czasu miał dom i rodzinę, która o niego dbała, troszczyła się. Był okres, gdy nie pil przez 5 lat. Wtedy czułam że mogę mówić do niego „Tato”. Miał notarialne postanowienie, że może mieszkać na ul. Skowieszyńskiej dożywotnio. Przez to, co działo się w domu, sądownie ten dokument unieważniono. Miał dużo szans, za dużo! Może Mama by żyła troszkę dłużej, gdyby miała wsparcie i spokój w domu. On czeka aż wrócę z Wielkiej Brytanii. Wrócę, ale ręki mu nie podam, już nie! – twierdzi córka Jana Ziółka.

Pewne jest jedno – ten człowiek nie może mieszkać na ławce w centrum miasta i to nie tylko dlatego, że jest to dla niego niebezpieczne. W upały wiata zmienia się w piekarnik. Panuje tam temperatura ok. 50 stopni Celsjusza. Mężczyzna zaraz po powrocie znów był pobity. Poza tym jego obecność jest nie do wytrzymania dla ludzi, którzy mają pełne prawo do korzystania z miejskiego przystanku. Niestety, nie mogą, gdyż smród jest tam nie do wytrzymania. Starszy człowiek nie myje się, za to w pobliżu załatwia swoje potrzeby fizjologiczne. Konieczna jest pomoc ze strony psychologów, którzy przekonaliby go, iż ten stan rzeczy nie może trwać. Temat mogłyby też rozwiązać służby – kilka mandatów dla pana Ziólka, a następnie areszt za ich niepłacenie i byłoby po problemie.

Tekst: Tomasz Gustowski, fot. Marcin Mizera

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Comments

  • Patrycja

    Sierpień 8, 2017

    Ta mandatow nie bedzie placil i pozniej pojdzie do wiezienia za nasze pieniadze bedzie zyc zwyrodnialec! Mial pomoc widocznie jej nie chce, niech wynosi sie do lasu teraz na jesieni opienki sie zaczna to bedzie mial co zrec!

    Replay
  • Mateusz

    Sierpień 5, 2017

    Bardzo kłopotliwa sprawa. Pod wieloma względami.

    Replay

Dodaj komentarz

*