NAUCZYCIEL PUBLICZNIE ZWYZYWAŁ RODZICA

„Bezczelny kłamca i oszołom” – tak Robert Sosik – były asystent posła Włodzimierza Karpińskiego, młody puławski nauczyciel języka angielskiego i przedmiotów artystycznych, jeszcze do niedawna pracujący w puławskim „Czartorychu”, nazwał na internetowym forum Piotra Wojciechowskiego – ojca 12 – letniej dziewczynki. Dlaczego? Początkiem ostrego konfliktu było odkrycie przez pana Piotra zapisu rozmowy pomiędzy jego dzieckiem a Sosikiem. Wojciechowski uznał je za dalece niestosowne i powiadomił kuratorium.

Piotr Wojciechowski z napisaną przez siebie skargą do kuratorium (fot. Tygodnik Powiśla)
Piotr Wojciechowski z napisaną przez siebie skargą do kuratorium (fot. Tygodnik Powiśla)

Być może o konflikcie pomiędzy nauczycielem i ojcem dziewczynki nikt postronny by nie usłyszał, gdyby nie dość szokujący wpis autorstwa tego pierwszego, zamieszczony w internecie na forum Dziennika Wschodniego. Robert Sosik tak napisał o ojcu dziewczynki, którą wcześniej zaledwie przez 4 dni uczył w Domu Chemika śpiewu: „Jest Pan bezczelnym kłamcą i oszołomem, dla którego życie to nick na forum internetowym”. Podkreślił, że Wojciechowski to: „mężczyzna, który mnie stalkuje po tym, jak udowodniłem mu błąd i kłamstwo, a który zasłania się 11-letnią córką, która nie chce z nim utrzymywać kontaktu, podobnie jak druga – 19-letnia córka i (od niedawna już była) żona”.

We wpisie nauczyciela, byłego dziennikarza lokalnej telewizji i asystenta posła PO Włodzimierza Karpińskiego pojawiły się też ostrzeżenia, które zabrzmiały jak pogróżki: „za tak bezczelne kłamstwa i zniesławianie mnie w oczach opinii publicznej w związku z pełnieniem przeze mnie funkcji publicznej(…) Pan Panie „Piotr Woj” zapłaci za tę obrzydliwość potężne odszkodowanie, bo wynajmę najlepszego adwokata w Puławach. Wprawdzie nie tak duże jak 115 tys. złotych, których zażądał Pan za mieszkanie od żony przy sprawie rozwodowej, ale zawsze”. Ten szokującej treści wpis, biorąc pod uwagę fakt, że jego autorem jest pedagog, dodajmy – lubiany przez młodych ludzi i będący dla wielu z nich wzorem, pojawił się w internecie 19 czerwca. Niedługo potem z naszą redakcją skontaktował się „sponiewierany” w sieci przez nauczyciela „Piotr Woj”, czyli Piotr Wojciechowski.

Rozmówki nauczyciela z dzieckiem

To, czego dopuszcza się Robert Sosik nie mieści się w głowie. Nie zamierzam tak tej sprawy zostawić. Jako nauczyciel złamał obowiązujące go zasady etyczne, a także przekroczył swoje kompetencje – nie krył oburzenia pan Piotr. Zarzewiem sporu okazała się internetowa korespondencja pomiędzy jego 11-letnią wówczas córką, a właśnie Robertem Sosikiem. Dziewczynka chciała wyjechać na muzyczno – językową kolonię do Jastrzębiej Góry organizowaną w sierpniu właśnie przez prywatną firmę Sosika. Początkowo zarówno ojciec, jak i matka, z którą pan Piotr rozwodził się, wyrazili zgodę. Mężczyzna dokonał nawet przedpłaty (dziesięciodniowy wyjazd miał kosztować 1350 zł). Ostecznie uznał jednak, że ze względu na słabe wyniki w nauce i złe zachowanie córka nie zasłużyła na nagrodę w postaci wyjazdu. Spotkał się też z Robertem Sosikiem. Zanim transakcja została sfinalizowana, ojciec dodatkowo natrafił na zapis rozmów swojej córki z pedagogiem.

Nie spodobał mi się sposób, w jaki ze sobą rozmawiali. Nie akceptuję takiej poufałości w podobnych relacjach. To było dla mnie oburzające. Postanowiłem ostatecznie, że w takim razie córka nie pojedzie na tę kolonię. Napisałem do niego wiadomość sms, że bardzo mi się to nie podoba i że takie zachowanie uważam za skandaliczne. No i zaczęło się. Jedna z wiadomości od pana Sosika brzmiała: Nie Panu to oceniać. Niech się Pan zajmie życiem i córkami, bo ojcem się jest, a nie bywa”. Inna była równie niegrzeczna: „Moje rozmówki są zastanawiające? Jak Pan ma w ogóle czelność coś takiego sugerować?”. W tej sytuacji postanowiłem powiadomić o zachowaniu tego nauczyciela Lubelskie Kuratorium Oświaty. Uznałem, że kurator powinien zainterweniować i podjąć wobec Roberta Sosika kroki dyscyplinarne. Kurator skierował mnie jednak do sądu stojąc na stanowisku, że przedmiotem mojej skargi nie jest praca dydaktyczno-wychowawcza tego nauczyciela, ale jego działania jako podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą. Ja jestem innego zdania i dlatego postanowiłem nagłośnić sprawę – mówi Piotr Wojciechowski.

Sprawca zamieszania czy ofiara?

Co na to nauczyciel? Przyznał, że pisząc komentarz w internecie, w którym m.in. nazwał ojca dziewczynki „kłamcą i oszołomem”, dał się ponieść emocjom, gdyż od dawna jest stalkowany i zniesławiany przez pana Piotra.

Poza tym, że jestem nauczycielem, jestem także człowiekiem, który posiada swoje emocje – tłumaczy się Robert Sosik.

Podkreśla, że w sprawie pana Piotra Wojciechowskiego prowadzone jest postępowanie o zniesławienie i naruszanie jego dóbr osobistych.

Pomówienia wysnuwane przez kilka miesięcy sprawiły, że czara goryczy się przelała. Pan Piotr W. chciał za plecami swojej żony zrobić dziecku na złość i przez jakieś rodzinne konflikty zabronić córce wyjazdu na wymarzone wakacje. Za pośrednictwem Facebooka nawiązałem kontakt z dzieckiem, które nieświadome działań swojego ojca, natychmiast skontaktowało mnie ze swoją matką, która już wówczas sprawowała nad dziećmi opiekę. Od tamtej pory jestem z matką dziewczynki w stałym kontakcie, a ona, wbrew działaniom ojca, jedzie na wymarzone wakacje. Oczywiście, komunikowanie się z dzieckiem „za plecami rodzica” jest czymś nagannym, ale nie z taką sytuacją mamy tu do czynienia. Główną rolą pedagoga jest dbanie o dobro dziecka i reagowanie na jego krzywdę. Wielokrotnie rozmawiałem z byłą już żoną pana Piotra W., która ostrzegała mnie, że jeżeli się nie wycofam, to pan W. będzie próbował wszystkiego, żeby mnie zniszczyć, podobnie jak próbował zniszczyć jej rodzinę. Ja jednak nie mam sobie absolutnie nic do zarzucenia, poza być może zbyt mocnymi słowami, którymi w nerwach zareagowałem na trwające miesiącami kłamstwa i pomówienia pana W. wobec mojej osoby – komentuje sprawę Robert Sosik.

Te argumenty nie przemawiają do ojca, który stoi na stanowisku, iż nauczyciel przekroczył, i to zdecydowanie, swoje kompetencje.

Czy tak powinien zachowywać się pedagog? Czy jakikolwiek ojciec pozwoliłby na to, by nauczyciel tak się do niego zwracał? Nazywał w internecie „oszołomem”, bo śmiałem zainterweniować? Niech każdy sam to oceni. Faktem jest, że po tym, jak w moje relacje z córką wkroczył pan Sosik, ona przestała się ze mną kontaktować. W moim odczuciu, jest to efekt działań tego nauczyciela – ripostuje Piotr Wojciechowski.

My ocenę postaw obu panów pozostawiamy naszym Czytelnikom. Jeśli dojdzie do sądowego starcia pomiędzy nauczycielem a rodzicem, będziemy o tym informować na łamach naszego tygodnika.

Tekst: af, fot. Bartek Czech

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Comments

  • Gall-anonim

    Sierpień 13, 2017

    Życie dojeżdża go za mnie! Cieszę się bardzo z tego powodu i pozdrawiam czytelników tygodnika powiśle 🙂

    Replay
  • Emsiii

    Sierpień 13, 2017

    Koniec ” wielkiej ” kariery Pana S, nareszcie! 🙂

    Replay
  • Sebastian

    Sierpień 13, 2017

    SKANDAL HURR DURR

    Replay
  • Flakon

    Sierpień 13, 2017

    Dzięki Bogu ktoś się w końcu wziął za pana S. Koniec bycia gwiazdą, czas na konsekwencje. Uważa że włażąc ludziom w dupę ugra coś . Niestety nie… 🙂

    Replay

Dodaj komentarz

*