KARPIŃSKI POLEGŁ W PROKURATURZE. TYGODNIK POWIŚLA GÓRĄ

W czerwcu ubiegłego roku na łamach Tygodnika Powiśla ukazał się artykuł „Skandaliczne nagranie Karpińskiego”, ujawniający treść rozmowy ówczesnego ministra skarbu państwa nagranej w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Działacz Platformy Obywatelskiej postanowił odegrać się na gazecie i jej dziennikarzach i powiadomił prokuraturę. Ale się przeliczył.

Prokuratura Rejonowa w Puławach, choć do niej wpłynęło zawiadomienie Włodzimierza Karpińskiego o możliwości popełnienia przestępstwa przez dziennikarzy Tygodnika Powiśla, wyłączyła się z prowadzenia tej sprawy. Co ciekawe, Prokuratura Okręgowa w Lublinie, zamiast przekazać ją, jak to zazwyczaj czyni, do Ryk lub Opola Lubelskiego, jej prowadzenie powierzyła odległej Prokuraturze Rejonowej w… Kraśniku. A to właśnie z Kraśnika pochodzi dobry znajomy Karpińskiego – były wojewoda lubelski, a obecnie poseł – Wojciech Wilk. Ale to z pewnością przypadek.

Kraśnicka prokuratura prowadziła postępowanie w kierunku artykułu 49a ustawy prawo prasowe. Mówi on o odpowiedzialności karnej redaktora, który dopuścił się opublikowania materiału prasowego zawierającego znamiona przestępstwa. Grozi za to kara grzywny, a nawet ograniczenia wolności. Prowadzenie sprawy powierzono aż trzem prokuratorom. A o co chodziło? O artykuł z 16 czerwca 2017 r. „Skandaliczne nagranie Karpińskiego”. Przypomnijmy – dziennikarze Tygodnika Powiśla opublikowali fragmenty rozmowy puławskiego polityka z księdzem Kazimierzem Sową. Rozmowa ta została nagrana w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Włodzimierz Karpiński opowiadał duchownemu, jak spełnił dziecięce marzenie prezesa Krakchemii – Andrzeja Zdebskiego, kupując mu porsche.

Ja mu kupiłem służbowe… od tamtego czasu jeździ porschakiem… i przyszedł do mnie i mówi tak… spełniłem swoje dziecięce marzenia… jeżdżę porsche… zawsze mówił… marzyłem jak dziecko żeby Se porsche jeździć – mówił na nagraniu mężczyzna zidentyfikowany przez media jako minister Karpiński.

Dodajmy, że Zdebski, oprócz kierowania Krakchemią był też wtedy Przewodniczącym Rady Nadzorczej Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Jana Pawła II – Kraków Balice, czyli spółki nadzorowanej przez ministerstwo skarbu. O tej skandalicznej rozmowie pisały przed rokiem niemal wszystkie media ogólnopolskie. Ale to naszą gazetę Włodzimierz Karpiński podał do prokuratury, gdyż jak dowiedzieliśmy się z akt sprawy – zrobiliśmy z niego pośmiewisko, namawiając w artykule mieszkańców, by zgłaszali się do parlamentarzysty z prośbami o spełnienie także ich dziecięcych marzeń. Prokuratorzy z Kraśnika w liczbie trzech, zajęli się postępowaniem. Przesłuchania trwały kilka godzin. Śledczym nie udało się jednak udowodnić winy dziennikarzom Tygodnika Powiśla i postawić im zarzutów, gdyż tworząc materiał prasowy bazowali na dowodach. W związku z tym prokuratura nie miała innego wyjścia i 3 kwietnia umorzyła postępowanie przygotowawcze. A to oznacza, że nawet za pośrednictwem organów ścigania nie udało się posłowi „zamknąć ust” gazecie.

Redakcja