HISTORYCZNY BUDŻET DĘBLINA

Tego jeszcze w tej kadencji nie było. Za wyjątkiem jednego radnego – Andrzeja Banasia, wszyscy radni jednomyślnie poparli budżet na rok 2018, przygotowany przez burmistrz Beatę Siedlecką. Dotychczas radni z opozycyjnego Klubu „Razem dla Dęblina” torpedowali projekty budżetowe przedstawiane przez nią. Tym razem nie kryli zadowolenia. Zadowolona była też Beata Siedlecka, która po raz pierwszy w tej kadencji będzie realizować to, co zaplanowała, nie zaś to, co narzucali jej miejscy rajcy.

Dla Dęblina i jego mieszkańców to historyczny, bardzo dobry budżet. Zawarto w nim bowiem inwestycje, na które czekali od lat, jak chociażby modernizację osiedla Jagiellońskie. Pojawią się tu nowe nawierzchnie ulic, chodniki, parkingi, oświetlenie. Na niemal każdym dęblińskim osiedlu będą prowadzone poważne inwestycje. Miastu udało się bowiem z powodzeniem sięgnąć po bardzo duże środki zewnętrzne. Musi jednak zabezpieczyć wkłady własne. Dlatego będzie się m.in. posiłkować kredytami. I właśnie wzrost zadłużenia zaniepokoił Andrzeja Banasia, który jako jedyny zagłosował przeciwko przygotowanemu projektowi. Zaproponował też dwie poprawki do budżetu, ale pozostali radni odrzucili je bez dyskusji. Osamotniony Banaś, który pożegnał się z członkostwem w Klubie „Razem dla Dęblina” stwierdził, że jest to budżet „kolesiowski”. Tym samym zasugerował, że burmistrz, proponując inwestycje odpowiadające poszczególnym radnym, tym samym zdobyła ich przychylność. Ta argumentacja nie spodobała się jego kolegom, którzy podkreślili że to nie oni czekają na te inwestycje, tylko mieszkańcy. Na zakończenie Andrzej Banaś, z wyczuwalną nutą ironii, złożył pani burmistrz życzenia reelekcji i zaproponował, by rada przyznała jej podwyżkę. Radni nie zareagowali na te uszczypliwości i uznali, że szansy, jaka właśnie teraz stanęła przed Dęblinem, nie można nie wykorzystać. I nawet kosztem wzrostu zadłużenia trzeba zrealizować tak potrzebne miastu przedsięwzięcia.

Tekst i zdjęcia: tp

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz