GMINA BĘDZIE NIE DO POZNANIA (WYWIAD)

Z Marcinem Łaguną – wójtem Gminy Wąwolnica rozmawia Tygodnik Powiśla.

Na początku kadencji stawiał Pan przed sobą ważne inwestycyjne wyzwania. Co już udało się zrealizować?

– Do tej pory zrealizowaliśmy dopiero część zaplanowanych przedsięwzięć, raczej nazwałbym je bieżącymi, polegającymi na remontach dróg gminnych, czy wykonaniu chodników w kilku miejscowościach. Realizowaliśmy również wspólne przedsięwzięcia z powiatem puławskim, polegające na modernizacji dróg powiatowych. Wymieniliśmy oświetlenie na terenie całej gminy na energooszczędne – ledowe. Po przetargach uzyskaliśmy też znacznie korzystniejsze ceny na zakup energii elektrycznej i gazu dla gminy. To będzie przynosić wymierne korzyści przez wiele kolejnych lat. Wprowadziliśmy też dużo zmian organizacyjnych w wąwolnickiej oświacie i w samym urzędzie gminy. Jest to też bardzo istotne z punktu widzenia realizacji wielu planowanych przedsięwzięć. Także ta pierwsza część obecnej kadencji minęła pod znakiem zmian organizacyjnych i przygotowania gminy do realizacji inwestycji, które właśnie się rozpoczynają. Obecnie jesteśmy podczas rozstrzygania dwóch drogowych przetargów, na przebudowę drogi w Zawadzie i utwardzenie wąwozu na Zarzece. Na te inwestycje pozyskaliśmy dofinansowanie z budżetu państwa. Zaraz po świętach ogłaszamy przetargi na realizacje inwestycji z zakresu wodno-kanalizacyjnego. Przebudujemy dwie pompownie wody w Grabówkach i Łopatkach, wyremontujemy 9 strefowych pompowni ścieków w Wąwolnicy i na Zarzece. Ale to dopiero preludium do kolejnych wyzwań, które będziemy realizować już w 2018 roku, czyli remontu oczyszczalni ścieków i budowy wodociągu. Na te wszystkie inwestycje mamy pieniądze pozyskane z Unii Europejskiej. W przyszłym roku będziemy realizować montaż instalacji solarnych w niemal 140 gospodarstwach na terenie naszej gminy. Na ten cel również pozyskaliśmy pieniądze z Unii.

Mała gmina Wąwolnica, dysponuje skromnym budżetem, ale bardzo śmiało sięga po fundusze zewnętrzne. Ile pieniędzy już udało wam się pozyskać?

– W sumie mamy już zapewnione dofinansowanie zewnętrzne na poziomie blisko 5 mln zł. Są to środki z UE na wspomniane już inwestycje wodno-kanalizacyjne i solary oraz z budżetu państwa na budowę drogi w Zawadzie i utwardzenie wąwozu. Ale rzeczywiście naszym problemem jest mały budżet, który niestety jest obciążony kredytami zaciągniętymi jeszcze przez moich poprzedników. Jak wiadomo, aby realizować poważne inwestycje, gmina musi mieć środki na tzw. wkład własny, bo niestety żadna instytucja nie dofinansowywuje zadań w 100 procentach. Jednak pomimo kryzysu, dzięki narzuconej dyscyplinie, uda nam się niezbędne środki wygospodarować.

O środki na jakie przedsięwzięcia zamierzacie jeszcze powalczyć do końca kadencji?

– Składamy wnioski na urządzenie terenu przy szkole i przedszkolu w Wąwolnicy, m.in. na budowę boiska sportowego oraz placu zabaw. Czekamy na rozstrzygniecie konkursu na dofinansowanie z UE wniosku na termomodernizację budynku, w którym jest siedziba urzędu gminy. Musimy to zrobić, bo obecne ogrzewanie jest na energię elektryczną i stare piece akumulacyjne pożerają bardzo dużo energii, za co musimy płacić bajońskie sumy. Jeśli uzyskamy dofinansowanie to tę inwestycję zrealizujemy w 2019 r. Musimy wszystko rozkładać w czasie, żeby nasz budżet to wytrzymał. W przyszłym roku bardzo liczę na to, że uda się przebudować drogę gminną na Zarzece. Obecnie ma ona bardzo zniszczoną nawierzchnię asfaltową, a korzysta z niej bardzo dużo ludzi. Chciałbym im ułatwić życie. Dlatego z radnymi wspólnie podjęliśmy decyzję o przygotowaniu dokumentacji technicznej. We wrześniu złożymy wniosek i tak jak w przypadku Zawady, liczymy na szczęśliwy finał.

Czy Wąwolnica ma szanse na wybudowanie zalewu, inwestycji z którą nie poradzili sobie dwaj Pana poprzednicy? A może gmina „odpuszcza” to przedsięwzięcie?

– Z zalewem obecnie sytuacja jest bardzo skomplikowana. Istniejąca tu Wspólnota Gruntowa Wąwolnicy i Zarzeki, na mocy wyroku sądowego, przejęła własność gruntów pod zalew. Teraz jest tak, że pomimo zainwestowanych tam przez poprzedników dużych pieniędzy i pomimo tego, że mamy na budowę zalewu projekt techniczny, nic tam nie możemy na tę chwilę robić. Ale liczę na to, że zarząd wspólnoty, który tak walczył z gminą o te grunty, zmierzy się z tym zadaniem. Sprawa ciągnie się dziesiątki lat, przez ten czas popełniono wiele strategicznych błędów. Osobiście boli mnie ten temat, bo ten teren powinien już od dawna pracować na korzyść naszych mieszkańców.

Co dzieje się z inną ważną inwestycją, jaką miały być termy w Celejowie? Czy prywatny inwestor zrezygnował z ich budowy?

– Inwestor prowadzi działania zmierzające do rozpoczęcia inwestycji, my na bieżąco uzupełniamy składane przez niego dokumenty o wciąż nowe wytyczne dotyczące ochrony środowiska. Temat jest dość skomplikowany, ponieważ inwestycja, ze względu na swój rozbudowany charakter, wymaga wielu uzgodnień, a to zdecydowanie wydłuża procesy przygotowawcze. Dodatkowo inwestor przy budowie obiektu musi zastosować nowatorską technologię na uzyskanie wysokiej temperatury z dużej głębokości z odwiertów, które wcześniej zostały wykonane. Jest już sporządzona wizualizacja przedsięwzięcia, pokazująca rzut wizualny oraz kubaturowość obiektu.

Nie tak dawno mnóstwo gromów spadło na Pańską głowę w związku z zatrudnieniem Pana Grzegorza Duni – byłego burmistrza Kazimierza Dolnego? Czy żałuje Pan tego posunięcia? Czy może był to ruch, który gminie się opłacał?

Rozpoczynając pracę w Gminie Wąwolnica musiałem podjąć szereg decyzji, zmierzających do jak najszybszego przywrócenia jej stabilności budżetowej. Do tego potrzebne było: po pierwsze – zahamowanie galopującego zadłużenia Gminy (w dniu rozpoczęcia mojej pracy w Gminie Wąwolnica zadłużenie wynosiło 4mln 623 tyś zł przy budżecie ok. 13 mln zł); po drugie – jednoczesne pozyskiwanie środków zewnętrznych, mając na uwadze niedługą perspektywę ich aplikowania. Zatrudnienie Grzegorza Duni było posunięciem strategicznym i dziś mogę powiedzieć, że była to bardzo dobra decyzja. Słyszałem oczywiście głosy krytyki, ale wiedziałem też, że naszej Gminie potrzebne są środki finansowe na realizację wielu zadań i tutaj Grzegorz okazał się wielkim wsparciem. Dodam tylko, że w tej kadencji nie zaciągnęliśmy nawet złotówki kredytu, co niestety było tu do tej pory.

Dziękujemy za rozmowę.

(fot. Tygodnik Powiśla)

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz