DĘBLIN: PIENIĄDZE Z DRÓG NA IMPREZĘ

Dęblińscy radni wciąż zaskakują. Podczas ostatniej sesji Rady Miasta (27 września) postanowili zabrać środki przeznaczone na utrzymanie dróg i dorzucić się z miejskiej kasy do myśliwskiej imprezy. Kontrowersyjny wniosek złożył wiceprzewodniczący rady Andrzej Banaś. To właśnie on zawnioskował o przesunięcie pieniędzy zabezpieczonych na bieżące utrzymanie dróg i przeznaczenie ich na dofinansowanie imprezy z okazji 70. rocznicy Wojskowego Koła Łowieckiego nr. 118 „Cyranka”. Chodzi o kwotę 3500 zł. Ku ogromnemu zaskoczeniu burmistrz Beaty Siedleckiej, wniosek został przyjęty głosami radnych z mającego większość w radzie klubu „Razem dla Dęblina”. – Czy zabawa dla grupy wybrańców jest ważniejsza od dróg? – pytają mieszkańcy.

Wnioskiem radnego Banasia był również zaskoczony naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej Waldemar Strigl, który usiłował wyjaśnić radnemu, że w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z niedoborem środków finansowych na prawidłowe utrzymanie porządku w mieście (w tym: sprzątanie ulic, zimowe utrzymanie przejezdności dróg, remonty cząstkowe dróg, eksploatację i konserwację kanalizacji deszczowej), przeznaczanie części z tej i tak niewielkiej kwoty na imprezę koła łowieckiego, to przedziwny pomysł. Te tłumaczenia nie zrobiły jednak większego wrażenia na radnym z klubu „Razem dla Dęblina” – Andrzeju Banasiu. Radny z uporem forsował swoje stanowisko mówiąc… o potrzebie odstrzelenia dzików.

Warto zaznaczyć, że już od dawna dla tych samych radnych „łatanie dziur w jezdniach i ich odśnieżanie” nie jest najważniejsze. W tym roku na bieżące utrzymanie dróg gminnych rada miasta zabezpieczyła kwotę o 100 tys. zł mniejszą niż przewidywała moja propozycja – podkreśliła burmistrz Beata Siedlecka

Drogi, dziki i jubileusz…

Podkreślić należy, że projekt pani burmistrz zakładał zabezpieczenie finansowe jubileuszu 70 -lecia „Cyranki” z oszczędności budżetowych, w ramach środków z działu „Gospodarka komunalna i ochrona środowiska”, przeznaczonych na odstrzał dzików, przy jednoczesnym zobowiązaniu się prezesa koła – Marka Raka, do dokonania potrzebnych odstrzałów w zakresie udzielonego wsparcia. – To jakieś kuriozum – czyżby „impreza” była ważniejsza niż zabezpieczenie potrzeb mieszkańców, czyli wyremontowana i odśnieżona ulica? A może za jedne pieniądze bawimy się na Balu Myśliwskim, a za kolejne strzelamy do dzików? – pytają mieszkańcy Dęblina.

Rozumiem ludzi, którzy od wielu lat borykają się z problemem niszczenia upraw przez dziki na terenie naszego miasta. Dlatego wystąpiłam do Nadleśnictwa Puławy i Kół Łowieckich o zwiększenie planu odstrzału dzików w ich obwodach, co zostało uwzględnione – mówi burmistrz Siedlecka.

Problematycznym i droższym rozwiązaniem jest odstrzał dzików poza obwodem łowieckim, na terenie miasta. Chodzi tu przede wszystkim o bezpieczeństwo mieszkańców, którzy mogą być narażeni na przypadkowe zdarzenia.
– Wychodząc naprzeciw problemom dęblinian, konsekwentnie będę dbała o to, aby populacja dzików nie zagrażała miastu. Łatwiej jest redukować zwierzynę poza granicami miasta, niż robić to na terenach zurbanizowanych – podsumowuje burmistrz.

Sekretarz Koła Łowieckiego „Cyranka” Jarosław Czerwiński w rozmowie z „Tygodnikiem Powiśla” potwierdził, że składał wniosek do burmistrz Beaty Siedleckiej o dofinansowanie jubileuszu 70-lecia koła.

Nic jednak nie wiem, aby pieniądze na ten cel miały być przeznaczone z budżetu na bieżące utrzymanie dróg. Jestem zdziwiony tą informacją – skomentował. Do sprawy powrócimy.

Tekst i zdjęcie: Marcin Mizera