CZARNA OWCA SPÓŁDZIELNI „DZIEWIĄTKA”

Co musi zrobić członek spółdzielni, żeby Walne Zebranie publicznie odebrało mu prawo bycia członkiem? Notorycznie nie płacić należności? Dewastować mienie spółdzielcze? Nie w przypadku Elżbiety Krzempek. Kobieta została wyrzucona z grona spółdzielców Spółdzielni „Dziewiątka” na ul. Wróblewskiego, bo jako spółdzielca z długoletnim stażem dopominała się o swoje prawa. Odwołała się do sądu, ten zalecił stronom ugodę, ale zarząd spółdzielni oraz Rada Nadzorcza ugody nie chcą. Mało tego, zaczęli straszyć mieszkańców, którzy wsparli panią Elę.

W ubiegłym tygodniu przewodniczący Rady Nadzorczej Tadeusz Kapusta wywiesił na klatkach pisma, które wielu spółdzielców potraktowało jako groźbę. Z komunikatu jasno wynika, że ci wszyscy, którzy pozytywnie odnieśli się do prośby Elżbiety Krzempek, by została z powrotem przyjęta do grona spółdzielców, będą wzywani do sądu w Lublinie w charakterze świadków.

Elżbieta Krzempek
Elżbieta Krzempek (fot. Tygodnik Powiśla)

Uważam, że pani Ela nie zrobiła niczego złego. To wstyd, żeby tak ją potraktować. Ale nie chcę jeździć do sądu. Jestem starszą osobą. Dla mnie to za dużo nerwów. Zresztą nigdy w sądzie nie byłam. To pismo wygląda jakby nas straszyli – mówi mieszkanka bloku, która ze względu na możliwe szykany prosiła o anonimowość. Tak samo odebrała to Elżbieta Krzempek.

Nie pozwolę, żeby tak mnie traktowano. Ani ludzi, którzy odważyli się złożyć podpis w moje sprawie. To jest skandal. Niektórzy się przestraszyli sądu, składania zeznań i poprosili mnie o wykreślenie ich podpisów. Proszę teraz zrozumieć, jak ja się czuję szykanowana – mówi wstrząśnięta pani Elżbieta.

Istotnie, jej zmagania z władzami spółdzielni „Dziewiątka” trwają od kilku lat. Zadawała pytania, proponowała spółdzielni tańsze rozwiązania, jak np. przykręcenie kaloryferów na klatkach, wstawienie drzwi do otwartej dotychczas rowerowni i.t.p. I choć niektóre z nich zostały nawet wdrożone, to Elżbieta Krzempek została karnie wydalona za sianie fermentu i roszczeniową postawę. To, co spotkało ją podczas walnego zebrania nie mieści się w głowie. Była obrażana i poniżana. Pod jej adresem padały stwierdzenia: „Chłopa sobie trzeba znaleźć albo psa wziąć ze schroniska, a nie zawracać głowę ludziom”. Nie dano jej złożyć spokojnie wyjaśnień na postawione, absurdalne zarzuty. Ostatecznie, głosami ok. 20 uczestniczących w zebraniu mieszkańców, Elżbieta Krzempek, która mieszka w tym bloku od lat 60. tych, została pozbawiona członkostwa w spółdzielni. Nikt się za nią nie ujął. Nawet prezes Ewa Dobraczyńska, która z ramienia PSL jest radną Rady Powiatu Puławskiego. Władze Dziewiątki” nie spodziewały się jednak, że kobieta będzie dochodzić sprawiedliwości w sądzie. Odbyła się już pierwsza rozprawa. Sąd zaproponował zawarcie stronom ugody. Elżbieta Krzempek miała nadzieję, że z powrotem zostanie przyjęta do grona członków, ale się rozczarowała. W odpowiedzi zobaczyła porozwieszane na klatkach pisma z jej nazwiskiem i treścią mającą nastraszyć innych mieszkańców. A zatem sprawa wróci na wokandę sądową, ale teraz to władze spółdzielni będą musiały tłumaczyć się ze stosowanych metod.

Tekst i zdjęcie: tp

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz