CUGOWSKI: BARDZO LUBIĘ PUŁAWY (WYWIAD)

Z Krzysztofem Cugowskim liderem nieistniejącego dzisiaj legendarnego zespołu „Budka Suflera” o działalności charytatywnej, Janie Pawle II, polityce i planach na przyszłość rozmawia Marcin Mizera.

Zagrał Pan charytatywnie w Puławach dla chorego na mukowiscydozę Damiana Wiejaka. Czy często bierze Pan udział w takich akcjach?

Staram się, ale mam mieszane uczucia, jeżeli chodzi o akcje związane z jedną konkretną osobą. Zawsze, bowiem rodzi się pytanie: dlaczego, akurat dla tej osoby, a nie dla innych, które są niemniej potrzebujące. Wolę brać udział w takich bardziej ogólnych koncertach charytatywnych, bo to jest wg mnie po prostu sprawiedliwsze. Oczywiście, zdarzają wyjątki, tak jak koncert dla Damiana w Puławach, który zresztą bardzo miło wspominam i dziękuję Panu za zaproszenie. Oczywiście nie jestem w stanie brać udziału we wszystkich akcjach, bo po prostu nie miałbym wówczas czasu zarabiać na życie.

Lubi Pan bywać w Puławach i Kazimierzu Dolnym?

Jeżeli chodzi o Kazimierz to zna Pan kogoś, kto nie lubi tam przyjeżdżać? (śmiech!). Ja jestem zresztą lokalnym patriotą i bardzo lubię odwiedzać zarówno Kazimierz, jak i Puławy oraz Nałęczów. Park Czartoryskich to jedno z najbardziej urokliwych miejsc. Obserwowałem jak Puławy się zmieniały. Dzisiaj to bardzo przyjazne i sympatyczne miasto. Mam tu wielu znajomych.

Był Pan gościem I Biegu Kazimierskim im. Jana Pawła II. Kim dla Pana był Papież-Polak?

Przypominam sobie moment wyboru Karola Wojtyły na papieża, akurat miałem wówczas koncerty we Wrocławiu. Byłem u znajomego i jak wchodziłem do niego do domu on zapytał się mnie czy ja wiem, że Wojtyła został papieżem. Słysząc to osłupiałem, powiedziałem do kolegi, żeby nie robił sobie ze mnie żartów. Wie Pan, to było w okolicznościach tej przeklętej komuny nieprawdopodobne, żeby Polak został papieżem. Nie mogłem w to uwierzyć, ale na szczęście okazało się to prawdą. Jan Paweł II dał mnie i milionom Polaków nadzieję, że nasza ojczyzna może kiedyś wyjść spod buta komunistów. Wtedy uwierzyłem, że jest to możliwe. Ta wyjątkowa postać na zawsze pozostanie w moim sercu i pamięci.

Jak wygląda życie Krzysztofa Cugowskiego po Budce Suflera?

Wciąż bardzo pracowicie, na emeryturę jeszcze się nie wybieram (śmiech!). Pod koniec ubiegłego roku ukazała się moja solowa płyta pt. „Przebudzenie”. To zupełnie coś innego, niż płyty nagrywane z Budką Suflera. Oczywiście, to nie jest płyta, która zrobiłaby furorę komercyjną, bo repertuar nie jest do tego przeznaczony, ale po pierwsze zagrali na niej bardzo dobrzy muzycy, a po drugie może większego sukcesu komercyjnego nie odniosła, ale została pozytywnie przyjęta przez recenzentów. Jestem z niej zadowolony.

Plany na najbliższą przyszłość?

– Bardzo lubię pracować z moimi synami. Dużo wspólnie gramy w całej Polsce. Występuję gościnnie na ich koncertach. Zwykle śpiewam pięć, sześć piosenek. Jesteśmy przyjmowani bardzo entuzjastycznie, za co dziękuję.

Czy zamierza Pan wrócić do polityki?

Nie sądzę. Myślę, że ten epizod jest już za mną. Oczywiście, dalej interesuję się polityką, ale raczej już nie zamierzam brać w niej czynnego udziału.

Dostrzega Pan „dobrą zmianę” PiS-u w Polsce?

Na pewno tak, może te zmiany nie następują tak szybko, jak ja czy wielu moich rodaków by sobie życzyło, ale da się je zauważyć. Nie ukrywam tego, że wiele elementów z programu PiS-u jest mi bliskich i popieram ich realizację. Oczywiście, tak jak ze wszystkim, nie ma nic idealnie, a ja nie jestem człowiekiem, który chciałby oglądać zadymę non stop, ale za to akurat nie tylko PiS odpowiada.

Dziękuję za rozmowę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz

*