AZOTY POKONAŁY MEBLE WÓJCIK – ZDECYDOWAŁA DRUGA POŁOWA

Piłkarze ręczni Azotów Puławy w minioną sobotę wysoko pokonali Meble Wójcik Elbląg. Faworyzowani gospodarze odnieśli tym samym trzecie zwycięstwo w tym sezonie PGNiG Superligi. O wygranej miejscowych zadecydowała jednak dopiero druga połowa. W pierwszej odsłonie gracze z Elbląga toczyli wyrównany bój, dwukrotnie wychodząc nawet na jednobramkowe prowadzenie.

Do spotkania z Elblągiem podopieczni trenera Daniela Waszkiewicza podeszli zmotywowani, gdyż wygrywając przed własną publicznością, chcieli zatrzeć nieco niekorzystne wrażenie po ubiegłotygodniowym skromnym zwycięstwie nad Piotrkowianinem. Przypomnijmy, że ostateczny triumf w Piotrkowie Trybunalskim puławianie zapewnili sobie dopiero po serii rzutów karnych.

Wynik spotkania w 1. minucie otworzył Marko Panić. W piątej minucie puławianie prowadzili 4:2, a w 11. minucie, za sprawą Mateusza Seroki, powiększyli swoją przewagę do czterech trafień (7:3). W tym momencie w ich grze coś się zacięło. Zaczęli popełniać mnóstwo błędów w ataku i razili nieskutecznością w obronie. Przyjezdni wykorzystali tę serię potknięć miejscowych i doprowadzili do remisu, a potem wyszli na jednobramkowe prowadzenie (9:8). Od tego momentu gra toczyła się na zasadzie bramka za bramkę. Puławianie przewagę osiągnęli dopiero od 28. minuty za sprawą dwóch celnych trafień Witalija Titowa. Wynik pierwszej połowy skutecznie wyegzekwowanym rzutem karnym ustalił Mateusz Seroka.

Po zmianie stron zobaczyliśmy inne Azoty. Zawodnicy trenera Waszkiewicza zagrali zdecydowanie pewniej, szybciej i co najważniejsze skuteczniej. W 37. minucie jego podopieczni prowadzili 16:14, a goście na swoje kolejne musieli czekać aż długich 7 minut. W tym czasie do bramki Adriana Fiodora trafiali za to Seroka, Patryk Kuchczyński i Adam Skrabania. Na listę strzelców rzutem przez całą długość boiska zapisał się także puławski bramkarz Vadim Bogdanov. Podopieczni trenera Jacka Będzikowskiego mieli spore problemy z oddawaniem skutecznych rzutów, a kiedy już udało im się wypracować pozycję strzelecką, to na ich drodze stawał rosyjski bramkarz Azotów. Widać było, że przyjezdni nie mogli znaleźć żadnego sposobu na rozpędzających się azotowców. Nie pomogły im w tym nawet wskazówki Jacka Będzikowskiego, który poprosił o przerwę w grze. Ostatecznie wyżej notowani gospodarze pokonali elblążąn różnicą 11 trafień. Po trzech seriach gier Azoty zgromadziły na swoim koncie 10 punktów – tyle samo, co przewodząca tabeli grupy pomarańczowej Orlen Wisła Płock.

– Wiedzieliśmy przed meczem, że nie będzie łatwo. Tutaj każdy zespół przyjeżdża z nami powalczyć. Rywalowi należą się słowa uznania, bo w pierwszej połowie robili co mogli. W drugiej już zagraliśmy lepiej w obronie, dzięki czemu poszły piękne kontry. Mam nadzieję, że z każdym meczem będziemy grać lepiej. Od dłuższego czasu skupiamy się na obronie, bo nie funkcjonuje ona jeszcze tak jakbyśmy chcieli – podsumował spotkanie Daniel Waszkiewicz, trener Azotów.

Jego podopieczni kolejne spotkanie rozegrają na wyjeździe. W najbliższą sobotę o godz. 13.00 zmierzą się z Wybrzeżem Gdańsk. We własnej hali ponownie zameldują się we wtorek 26 września. Podejmować będą wówczas płocką Orlen Wisłę.

(b) fot. Bartek Czech

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz