FOTOGRAF JANA PAWŁA II W PUŁAWACH

W sobotę 13 maja Puławy odwiedził Arturo Mari, słynny osobisty fotograf sześciu papieży, w tym naszego Jana Pawła II. Od marca 1956 r. był fotografem Piusa XII, św. Jana XXIII, bł. Pawła VI, Jana Pawła I, św. Jana Pawła II i Benedykta XVI. Spotkanie odbyło się w w kościele Świętej Rodziny na Niwie.

Jan Paweł II był postacią absolutnie wyjątkową. Już wtedy wiedziałem, że jest świętym, nikt mi nie musiał tego mówić – opowiadał Arturo Mario.

Fotograf przytoczył szereg historii, jakie dane było mu przeżyć u boku Papieża – Polaka. Arturo Mari mówił również o dniu 13 maja 1981 r., w którym wydarzył się zamach na Jana Pawła II.

Byłem tylko metr od Ojca Świętego. Kiedy padł strzał, zobaczyłem jego opadającą sylwetkę. Poczułem się, jakbym tracił własnego ojca. Trzy dni po zamachu, zostałem poproszony o zrobienie zdjęcia papieżowi, jako dowód, że przeżył zamach. Wszedłem dyskretnie do jego pokoju, a Ojciec Święty powiedział do mnie: Widzisz mój synu, Matka Boża mnie uratowała – wspominał.

Wypełniająca po brzegi kościelną salę publiczność mogła posłuchać także o innym, mniej znany zamachu na papieża, do którego doszło w Fatimie. Było to dokładnie w pierwszą rocznicę zamachu dokonanego przez Turka Mehmeta Ali Agce .

Po spotkaniu z wiernymi, kiedy Ojciec Święty wchodził do katedry, kątem oka zobaczyłem ciemną postać. Instynktownie odwróciłem się i uderzyłem ciężką torbą w napastnika. Niestety udało mu się zranić Jana Pawła II w okolicach pasa – opowiadał papieski fotograf.

Nie chcę żeby to brzmiało tak, jakbym to ja uratował życie Ojca Świętego, ale jestem przekonany, że to Matka Boża kolejny raz wzięła sprawy w swoje ręce. Ona nigdy nie opuściła Jana Pawła II – zaznaczył.

Po spotkanie z Arturo Mari z okazji 100 – lecia objawień Maryjnych w Fatimie odprawiony został wieczernik Fatimski z uroczystą procesją.

Wizyta słynnego fotografa była inauguracją Dni Rodziny. Arturo Mari przyjechał do naszego miasta na zaproszenie organizatorów spotkania – Parafii Świętej Rodziny oraz Stowarzyszenia „Rodzina”.

Tekst i foto: Marcin Mizera

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz

*